MotoGP, Jack Miller „Nigdy nie byłem tak sprawny w lutym!”

Po roku dostosowań w KTM nadszedł czas, aby Jack Miller zebrał wyniki. Binder pokazał to także dlatego, że RC16 stale się rozwija, co potwierdza także fakt, że Ducati zwraca szczególną uwagę na austriacką markę. Miller jest zdeterminowany, aby zostać bohaterem MotoGP 2024, nie tylko ze względu na zbliżające się „niebezpieczeństwo Acosta”, ale także dlatego, że jest to jego główny cel w sezonie. Przy okazji prezentacji KTM australijski kolarz opowiedział o pracy dla marki, o chęci powrotu na szczyt, o treningach, ale także o irytującej kontuzji, która przydarzyła się zimą… Problem, który jednak wydaje się, że nie pozostawiło to żadnych szczególnych konsekwencji. Jak twierdzi, w lutym nigdy nie czuł się tak w dobrej formie!

Zimowa kontuzja

Rok 2023 nie był ekscytujący, pomimo wzrostu w drugiej połowie mistrzostw. Jack Miller wie o tym lepiej niż ktokolwiek inny, dlatego podczas przerwy pracował, aby wyeliminować swoje wady. „Pod koniec roku próbowałem zrozumieć, co mogę zrobić, aby się poprawić” wyjaśnił. „Pojechałem do Austrii, aby współpracować z Red Bullem, zrobiliśmy kilka testów i od około dwóch miesięcy realizuję nowy program treningowy. Jasne, że nie spodziewamy się cudów, ale mogę powiedzieć, że w lutym nigdy nie byłam w tak dobrej formie!” Dobry punkt wyjścia na sezon MotoGP, w którym chce być wielkim bohaterem.

Dzieje się tak, jak wspomniano, pomimo kontuzji zimą. „Złamałem łódeczkę” – powiedział Miller. „Deszcz padał, więc wolałem jeździć na motocrossie, ale upadłem. W tym momencie nie zdawałem sobie sprawy, właściwie wyruszyłem ponownie, biegałem jeszcze 20 minut i wróciłem do domu. Byłem z Pipem [la figlia] i mojego siostrzeńca, kiedy zaczął mocno puchnąć”. Następnie przeprowadzane są kontrole w celu oceny sytuacji. „W szpitalu potwierdzono złamanie, ale nic się nie ruszało, więc nie musiałam nic robić, wystarczyła szyna.” Dlatego też Miller nie miał żadnych problemów w przygotowaniach, ani też nie napotkał żadnych trudności podczas testów na Sepang, które przebiegły bez żadnych problemów.

Miller i „niesamowita podróż”

„Właściwie byłem gotowy na zwycięstwo w Walencji” przyznał australijski kierowca, który zamiast tego zakończył sprint bez punktów, a następnie wycofał się w niedzielnym długim wyścigu. „Niestety nie poszło zgodnie z planem. Chodziło mi to po głowie przez ostatnie dwa i pół miesiąca. Wiemy jednak, jak trudno jest jeździć na MotoGP, bez względu na aerodynamikę lub cokolwiek dodanego, ani kształt, ani to, czy są piękne, czy nie. Znalezienie się wśród najbardziej utalentowanych jeźdźców na świecie to już zaszczyt, dla mnie to naprawdę niesamowita podróż.

Ale możemy mierzyć jeszcze wyżej: KTM ponownie startuje z 2. miejsca wśród producentów i 4. miejsca wśród zawodników z Binderem, teraz oczekuje się od niego większego wkładu. „W ciągu ostatnich dwóch lat wykonali wyjątkową pracę, szczególnie w 2023 r.” – zauważył Miller. „Teraz uważam, że jest to jeden z najbardziej pożądanych rowerów przez rowerzystów. Oczywiście nadal na czele pozostaje czerwony motocykl, ale drugą opcją na liście jest KTM. Dokonali czegoś niesamowitego w tak krótkim czasie w MotoGP i osiągnęli już świetne wyniki z czterema zawodnikami przeciwko producentowi, który wystawia ośmiu. W tym roku możemy osiągnąć jeszcze więcej.”

Testuję Sepanga

Odnosi się wrażenie, że KTM nie pokazał jeszcze swojego potencjału. Czy on się ukrywa? Zobaczymy to w trakcie sezonu, na razie zależy to od testów i różnych testów przed rozpoczęciem mistrzostw. „Od końca ubiegłego roku niewiele się zmieniło” powiedział Miller o nowym RC16. „Myślę, że wszyscy potrzebowali przerwy i kroku wstecz, aby mieć jaśniejsze pomysły, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku zmieniliśmy tak wiele rzeczy”. Metoda, która zadziałała, jak skomentował sam Jack Miller, nawet bez wchodzenia w szczegóły. Ale determinacja, aby zrobić znacznie więcej niż w 2023 r., wydaje się jasna. Zobaczymy, dokąd uda mu się dotrzeć.

Foto: Philip Platzer/KTM Images