Po trudnym początku Marc Marquez pozytywnie zakończył testy MotoGP w Sepang. Za szóstym ostatnim razem udało mu się poprawić atak na czas, który sprawił mu tak duże trudności. Pół sekundy do Pecco Bagnaii nie jest małą różnicą, ale dzisiaj z pewnością poczynił pewne kroki w kierunku prawidłowego zrozumienia swojego Ducati Desmosedici GP23. W Katarze odbędą się kolejne dwa bardzo ważne dni pracy nad dopracowaniem ustawień.
MotoGP, test Sepang: ocena Marqueza
Pod koniec tego dnia 3 w Malezji ośmiokrotny mistrz świata powiedział, że jest szczęśliwy: „Wychodzę z testu usatysfakcjonowany – powiedział Motosan.es – ponieważ postęp był pozytywny. Nigdy nie stałem w miejscu i nie było kroków w tył, z każdym dniem doskonaliliśmy się. Pierwszy dzień był nieco chaotyczny ze względu na kilka rzeczy i okoliczności, które nałożyły się na siebie. W drugiej i trzeciej jeździe w garażu było im doskonale, co pozwoliło nam na wykonanie wielu okrążeń i tempo zaczęło się poprawiać.„.
Po tylu latach jazdy na Hondzie to normalne, że potrzebuje czasu, aby móc konkurować z Ducati. Zdecydowanie jest jeden aspekt, nad którym Lusail musi ciężko popracować: „Najbardziej cierpię z powodu ataku czasu – wyjaśnia – ale udało nam się poprawić. Teraz nie jestem na poziomie tych z przodu, którymi byli Bagnaia, Martin, Bastianini i mój brat Alex. Mam nadzieję, że dzięki naleganiu i pracy uda mi się to osiągnąć„.
Nie wszystko z nim w porządku, ale jego poziom jest nadal zachęcający na przyszłość: „Długoterminowość istnieje, nie mogę oszukiwać. Jest też bieg sprinterski. Choć okaże się, kiedy każdy z uczestników wykonał swój długi bieg, niektórzy jeźdźcy zrobili to, gdy było gorąco, i inni, gdy temperatura była niższa. Zrobiłem to o 16. Poprawiłem tempo, nie mam już tak daleko. Atak czasowy pozostaje w toku, dziś byłem o pół sekundy gorszy od najszybszego. Postaramy się rozwijaćmi”.
Marc nie wywiera na siebie presji
Były zawodnik HRC jest spokojny, wie, że nie może od razu zostać zwycięzcą na Desmosedici: „Gdybym wierzyła w oczekiwania, w ciągu pierwszych kilku dni spanikowałabym lub zdenerwowała się. Mam bardzo jasny cel na ten rok, chcę się dobrze bawić. Jeśli będę z przodu, będzie lepiej, w przeciwnym razie pozostanę skupiony i będzie kilka wyścigów lub momentów, w których będziemy mogli być bliżej. W ciągu trzech dni nikt nie może przekroczyć limitu motocykla. Każdy, kto mówi nie, oszukuje. Czuję się trochę sztywny i nie mogę dobrze poruszać ciałem„.
Marquez ma bardzo jasne wyobrażenie o drodze, którą musi podążać wraz z zespołem Gresini Racing: „Głównym celem jest awans. Będą trudne momenty, a nawet kryzysy, cykle, w których stracę więcej. Są jednak zawodnicy na poziomie Jorge Lorenzo, którzy wsiadając na Ducati powiedzieli, że się nie przystosują, a potem zaczęli wygrywać. Zobaczymy, czy uda mi się podejść blisko, teraz jestem blisko, ale nie na poziomie tych z przodu. Jestem dalej niż bym chciał, bo zawsze chcę więcej„.
Zdjęcie: Wyścigi Gresini