Valentino Rossi wraca do domu po testach w Portimao wraz z zawodnikami Ducati MotoGP (pod nieobecność Jorge Martina). Pomimo odległości od padoku Doktor pokazał, że zajęcia to nie woda, pogoniwszy Pecco Bagnaię i pozostałych obecnych w niewielkiej odległości. Wtorkowy dzień na torze iberyjskim był pełen wrażeń po wypadku Franco Morbidelliego ze swoim Panigale V4S. Niby nic poważnego, a jedynie wielka panika, która na pierwszy plan wysuwa kwestię bezpieczeństwa na torze.
MotoGP pełną parą
Dziewięciokrotny mistrz świata zadebiutował w mistrzostwach świata MotoGP już w marcu 1996 roku w klasie 125. Po triumfach w dwóch mniejszych kategoriach, w 2000 roku awansował do klasy 500, zapewniając sobie ostatni tytuł z dwukrotnym udar mózgu, zanim w 2002 roku przeniósł się na motocykle MotoGP o pojemności 990 cm3. Po 26 latach honorowej kariery Valentino Rossi zdecydował się zamknąć swój zawodowy rozdział, mając na koncie dziewięć tytułów mistrza świata, 432 rozegrane wyścigi i 115 zwycięstw w GP. Wnosi ze sobą bogactwo historii i doświadczenia, którymi niewielu motocyklistów może się pochwalić w historii motocykli. I z pewnością nie jest przypadkiem, że na łamach niemieckiego magazynu FAZ podniósł alarm o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą współczesne MotoGP. „W ostatnich latach bardzo się postarał. Ducati znacząco podniosło poprzeczkę„.
Ograniczenie prędkości?
Większa moc, więcej aerodynamiki, więcej niebezpieczeństw dla kierowców wyruszających na tor, zmuszonych do ciągłego poszukiwania granic, aby pokonać swoich przeciwników. „Widzimy prototypy ze świetną aerodynamiką, coraz większą mocą, armią inżynierów w tle i mnóstwem pieniędzy. Rowery są naprawdę szybkie„, wyjaśnił Valentino Rossi. Do tego stopnia, że skłania do refleksji: „Oczywiście jazda na motocyklu jest zawsze niebezpieczna. Jednak MotoGP musi dokładnie przemyśleć, dokąd chce zmierzać. Nie mogą przesadzić. MotoGP jest jak Formuła 1 wśród motocykli, podoba mi się. Ale te prędkości ponad 360 kilometrów na godzinę i więcej na prostej? To jest za dużo„.
W ubiegłym roku Brad Binder ustanowił nowy rekord prędkości, osiągając 366,1 km/h na swoim KTM RC16. W ostatnich latach do najbardziej ryzykownych wypadków doszło zwłaszcza w fazie startowej, także dzięki wprowadzeniu w 2023 roku wyścigów sprinterskich. Pomyśl o GP Katalonii w 2023 r., podczas którego zderzyło się pięciu kolarzy, a Pecco Bagnaia został uderzony w nogi. Na szczęście nic szczególnie poważnego, ale mogło być gorzej…”Miał dużo szczęścia. Po jesieni był to dla niego trudny sezon – wspomina 44-letni mistrz z Tavullii. Mimo to po raz drugi został mistrzem świata. Jestem z niego bardzo dumny„.
Zdjęcie na Instagramie @valeyellow46