Przeciwnicy na torze, ale towarzysze w Grupie Sportowej Fiamme Oro. Simone Corsi, Federico Caricasulo i Lorenzo Dalla Porta uczestniczyli w obozie treningowym Fiamme Oro w Moenie. Oprócz trzech zawodników Supersport, Filippo Farioli i Michele Pirro również należą do tej samej grupy i nie mogli wystartować w tym roku ze względu na obowiązkowe zobowiązania. Caricasulo spędził pierwsze dwa tygodnie, ponieważ następnie pojechał do Jerez na testy, podczas gdy Corsi i Dalla Porta pojechali na drugie.
Spotkanie kolegialne jest bardzo ważne zarówno na poziomie fizycznym, jak i psychicznym, a także cementuje ducha zespołu, jak wyjaśnia Corsedimoto Paolo Blora, technik Fiamme Oro zawsze obecny na wszystkich wyścigach.
„Zgromadzenie trwało trzy tygodnie podzielone na dwutygodniowe okresy. Przede wszystkim chciałbym podziękować Alpejskiemu Centrum Szkolenia Policji Państwowej oraz Grupie Sportowej Fiamme Oro z Moeny za gościnę i udostępnienie nam obiektów. Bardzo ważne jest, aby piloci trenowali przez dwa tygodnie na dwóch tysiącach metrów, przynosi to ogromne korzyści fizyczne, ale także służy do odłączenia się i naładowania psychicznego przed testami i rozpoczęciem mistrzostw. Między naszymi kierowcami wytworzyła się dobra chemia. Między innymi nie postrzegają mnie tylko jako technika, ale jako przyjaciela. Kochamy się, jest szacunek i czułość i to kolejny ważny aspekt, który mnie cieszy. Zespół kolegialny przydaje się także do tego: do cementowania relacji i grupy”.
Simone Corsi należy do weteranów Grupy Fiamme Oro. Treningi na wysokościach to być może jedna z tajemnic jego sportowych sukcesów. W tym roku weźmie udział we wszystkich europejskich wyścigach World Supersport na Ducati Renzi Corse, co będzie nowym wyzwaniem w jego długiej karierze.
„Co roku chodzę na spotkania na dużych wysokościach – mówi Simone Corsi – bardzo miło trenować z Blorą i innymi chłopakami na łonie natury. Uprawialiśmy głównie narciarstwo biegowe, męczące, ale niezwykle przydatne, ponieważ było kompletne, bardzo trenujące nogi, ale także ramiona. Spędzenie dwóch tygodni na dwóch tysiącach metrów z pewnością przynosi korzyści fizyczne i jest ważne dla całej grupy sportowej. Wielu moich rywali przeszło już testy i wkrótce ja też będę na torze: 9, 10 i 11 lutego w Walencji. W rzeczywistości kręciliśmy już zdjęcia, ale w grudniu. Po trzech dniach w Hiszpanii zrobimy kolejne dwa w Vallelunga, ponieważ nie jedziemy do Australii. Widzieliśmy już super Stefano Manziego w Jerez, ale myślę, że my też przyjedziemy gotowi.”