Nadeszła wiadomość o odnowieniu umowy między kierowcą Charlesem Leclerkiem a Ferrari. Potwierdzenie, które ma jeden cel: przywiezienie do domu tytułu mistrza świata. Od 2007 roku w Maranello nie było mistrzostw świata, a Leclerc zawsze deklarował, że chce być kierowcą, który przywróci to zwycięstwo pięknemu krajowi. Podpis pokazuje nam zatem, jak obie strony chcą wspólnie dążyć do tego celu. Czerwień nadal pozostanie kolorem Monako w przyszłym roku, a najprawdopodobniej także w 2026 roku, kiedy wiele rzeczy zmieni się w Formule 1.
Długoletnia miłość Charlesa Leclerca
Dom Maranello i Charlesa Leclerca rozegrał już razem 5 sezonów w Formule 1. Nie jest to jednak do końca prawdą, biorąc pod uwagę, że Monako był częścią akademii czerwonej drużyny. Ich więź jest zatem jeszcze głębsza i być może dlatego chłopiec postawił sobie za cel przywrócenie włoskiego domu do triumfu. Lata 2019–2023 były wzlotami i upadkami, zarówno dla samochodu, jak i morale kierowcy po kilku bardzo wątpliwych decyzjach podjętych przez ścianę. Błędy są jednak częścią gry i zostały popełnione przez obie strony.
Więź sentymentalna nigdy nie osłabła, do tego stopnia, że Charlesa nigdy nie widziano w mundurze innym niż Ferrari. Czysta prędkość, którą Leclerc zawsze wykazywał, jest być może także przejawem tej miłości, która następnie przenosi się na tor, dając dodatkowy impuls nawet wtedy, gdy samochód nie jest najlepszy. Niektóre z jego pole position pojawiły się, gdy nikt się ich nie spodziewał, ale pokonanie Maxa Verstappena w kwalifikacjach to jedno, zrobić to bez pojazdu zdolnego do walki z Holendrem, a potem zgasić światła zapalone entuzjazmem w dalszej części wyścigu. Minęło pięć wspólnych lat, teraz musimy rozpocząć nowy z innymi wynikami.
Ferrari będzie musiało dać gwarancje Leclerkowi
Charles Leclerc włożył w to wszystko i powiedzieliśmy to, zrobił to również na konferencji prasowej, broniąc zespołu. Lubi swojego partnera Carlosa Sainza, ale teraz Ferrari również musi wrócić do wykonywania swojej części. Z biegiem czasu rok 2007 zmienił się z roku pamiętnego triumfu Kimi Raikkonena w rok, który niemal przywołuje koszmar. „Wychodzenie z koszmaru snu”, by użyć słów zacytowanych w maju 1983 roku przez starego prezydenta Romy Dino Violi w dniu, w którym 40 lat po ostatnim sprowadzeniu scudetto do stolicy. Marzenie, bo każdy sezon zaczyna się od sezonu powrotnego, ale w połowie sezonu zaczynamy myśleć o kolejnym.
Rok 2024 najprawdopodobniej nie będzie rokiem Monako i Ferrari, ale może być rokiem powrotu na szczyt. Walcz jak najwięcej z Red Bullem, pokazując Andrianowi Neweyowi, że Ferrari wie, jak odbudowywać klejnoty jak dawniej. Krótko mówiąc, podpis, który służy podniesieniu morale i rozpaleniu na nowo płomienia, który być może w 2023 r., biorąc pod uwagę wyniki, mógłby zostać nieco przygaszony. Nie ogłoszono jeszcze wygaśnięcia nowego kontraktu, ale jest wysoce prawdopodobne, że rokiem sądu będzie rok 2026. Sezon, który będzie oznaczać odrodzenie się czerwieni w pogoni za tytułem mistrza świata w Formule 1.
Charles Leclerc i Ferrari patrzą w przyszłość, a nie w teraźniejszość
Bardzo istotne zmiany w przepisach, które nastąpią od 2026 r., muszą odtąd stanowić bodziec do dobrego funkcjonowania. Rozpoczynający się rok i następny oczywiście nie mogą być testami, ale należy je wykorzystać, aby rzucić wyzwanie austriackiemu producentowi i dowiedzieć się, czy Mercedes i McLaren również będą gotowi na to wyzwanie. Charles Leclerc ma marzenie, marzenie z dzieciństwa, aby wygrać mistrzostwa świata Formuły 1 w barwach czerwonych i tylko dzięki wytrwałości i chęci nieustannej wiary w to cel może stać się rzeczywistością. Dzisiejszy podpis podtrzymuje chęć wiary w niego i wytrwałość w pracy nad osiągnięciem tego rezultatu.
ZDJĘCIE: Media społecznościowe Scuderia Ferrari