MotoGP, Bagnaia i Valentino Rossi: „Dał mi nauczkę”

Po Valentino Rossim i Marcu Marquezie Francesco Bagnaia został trzecim, który zdobył dwa tytuły MotoGP z rzędu. Duża satysfakcja, ale nie coś, co go satysfakcjonuje. Jest głodny nowych zwycięstw, a rok 2024 będzie bardzo stymulujący, z jeszcze silniejszymi rywalami i świadomością konieczności podniesienia poprzeczki, aby ponownie potwierdzić swoją pozycję mistrza.

MotoGP, Bagnaia i przyszłość z Ducati

Wywiad dla gazety Tuttosportkierowca z Piemontu przyznał, że ma ogromną motywację do kolejnych mistrzostw i w ogóle do przyszłości: „Kiedy wygrywasz, chcesz po prostu wygrać ponownie. Nie chciałbym kończyć o trzeciej. Chciałabym działać długo, nie stawiam sobie żadnych ograniczeń„.

Mówiąc o przyszłości, Pecco zgadza się z Claudio Domenicalim co do faktu, że nie należy podpisywać umowy na całe życie, aby zawsze mieć motywację: „Masz rację, ja na przykład bym się nie podpisał. Chcę być pobudzony. Widzieliśmy, jak poszło z Marquezem, który przedłużył kontrakt z Hondą o cztery lata. Myślę, że najlepiej jest myśleć o dwuletnich kontraktach, aby zawsze dawać z siebie wszystko. Moja miłość do Ducati jest i tak pozostanie. Myślę, że to wzajemne„.

Wypadek w Barcelonie i rada Valentino Rossiego

Bagnaia został również zapytany o przykry wypadek, jaki miał podczas Grand Prix Katalonii, kiedy faktycznie ryzykował życie. Poszło bardzo dobrze, po tym jak niewinny Brad Binder uderzył go w nogi: „Przez dwa tygodnie – opowiada – ból fizyczny był bardzo silny. Moja noga miała każdy kolor, z wyjątkiem tego, czym powinna być, tak spuchnięta, że ​​brzydko było na nią patrzeć. Poruszanie się było problemem, ale najbardziej ograniczającym aspektem była psychika. Ludzie uważają mnie za superbohatera, ponieważ wróciłem do ścigania po kilku dniach w Misano, ale przez dwa i pół miesiąca cierpiałem z powodu wypadku w głowie. I czego potrzeba, aby wyzwolić wszystko podczas szybkiego okrążenia i wyścigu sprinterskiego, kiedy trzeba zaryzykować więcej„.

Pecco oświadczył już, że on i Ducati postanowili nie rozmawiać zbyt wiele o jego stanie zdrowia, ponieważ nie chciał wymówek. Teraz sezon ma już za sobą i ujawnia pewne rzeczy, które wyjaśniają jego stan, zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Wśród tych, którzy zawsze go wspierali, jest Valentino Rossi, który dał mu ważną lekcję: „Ciesz się rzeczami – wyjaśnia zawodnik Ducati – i nie myśl za dużo. Dlatego też myślę tylko o tych ostatnich wakacjach, a nie o zbliżających się mistrzostwach. Nie mówiąc już o dalszym„. Posiadanie dziewięciokrotnego mistrza świata jako przyjaciela i doradcy to dobra pomoc.

Zdjęcie: Instagram

MotoGP, Bagnaia i Valentino Rossi: „Dał mi nauczkę”

Po Valentino Rossim i Marcu Marquezie Francesco Bagnaia został trzecim, który zdobył dwa tytuły MotoGP z rzędu. Duża satysfakcja, ale nie coś, co go satysfakcjonuje. Jest głodny nowych zwycięstw, a rok 2024 będzie bardzo stymulujący, z jeszcze silniejszymi rywalami i świadomością konieczności podniesienia poprzeczki, aby ponownie potwierdzić swoją pozycję mistrza.

MotoGP, Bagnaia i przyszłość z Ducati

Wywiad dla gazety Tuttosportkierowca z Piemontu przyznał, że ma ogromną motywację do kolejnych mistrzostw i w ogóle do przyszłości: „Kiedy wygrywasz, chcesz po prostu wygrać ponownie. Nie chciałbym kończyć o trzeciej. Chciałabym działać długo, nie stawiam sobie żadnych ograniczeń„.

Mówiąc o przyszłości, Pecco zgadza się z Claudio Domenicalim co do faktu, że nie należy podpisywać umowy na całe życie, aby zawsze mieć motywację: „Masz rację, ja na przykład bym się nie podpisał. Chcę być pobudzony. Widzieliśmy, jak poszło z Marquezem, który przedłużył kontrakt z Hondą o cztery lata. Myślę, że najlepiej jest myśleć o dwuletnich kontraktach, aby zawsze dawać z siebie wszystko. Moja miłość do Ducati jest i tak pozostanie. Myślę, że to wzajemne„.

Wypadek w Barcelonie i rada Valentino Rossiego

Bagnaia został również zapytany o przykry wypadek, jaki miał podczas Grand Prix Katalonii, kiedy faktycznie ryzykował życie. Poszło bardzo dobrze, po tym jak niewinny Brad Binder uderzył go w nogi: „Przez dwa tygodnie – opowiada – ból fizyczny był bardzo silny. Moja noga miała każdy kolor, z wyjątkiem tego, czym powinna być, tak spuchnięta, że ​​brzydko było na nią patrzeć. Poruszanie się było problemem, ale najbardziej ograniczającym aspektem była psychika. Ludzie uważają mnie za superbohatera, ponieważ wróciłem do ścigania po kilku dniach w Misano, ale przez dwa i pół miesiąca cierpiałem z powodu wypadku w głowie. I czego potrzeba, aby wyzwolić wszystko podczas szybkiego okrążenia i wyścigu sprinterskiego, kiedy trzeba zaryzykować więcej„.

Pecco oświadczył już, że on i Ducati postanowili nie rozmawiać zbyt wiele o jego stanie zdrowia, ponieważ nie chciał wymówek. Teraz sezon ma już za sobą i ujawnia pewne rzeczy, które wyjaśniają jego stan, zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Wśród tych, którzy zawsze go wspierali, jest Valentino Rossi, który dał mu ważną lekcję: „Ciesz się rzeczami – wyjaśnia zawodnik Ducati – i nie myśl za dużo. Dlatego też myślę tylko o tych ostatnich wakacjach, a nie o zbliżających się mistrzostwach. Nie mówiąc już o dalszym„. Posiadanie dziewięciokrotnego mistrza świata jako przyjaciela i doradcy to dobra pomoc.

Zdjęcie: Instagram

MotoGP, Bagnaia i Valentino Rossi: „Dał mi nauczkę”

Po Valentino Rossim i Marcu Marquezie Francesco Bagnaia został trzecim, który zdobył dwa tytuły MotoGP z rzędu. Duża satysfakcja, ale nie coś, co go satysfakcjonuje. Jest głodny nowych zwycięstw, a rok 2024 będzie bardzo stymulujący, z jeszcze silniejszymi rywalami i świadomością konieczności podniesienia poprzeczki, aby ponownie potwierdzić swoją pozycję mistrza.

MotoGP, Bagnaia i przyszłość z Ducati

Wywiad dla gazety Tuttosportkierowca z Piemontu przyznał, że ma ogromną motywację do kolejnych mistrzostw i w ogóle do przyszłości: „Kiedy wygrywasz, chcesz po prostu wygrać ponownie. Nie chciałbym kończyć o trzeciej. Chciałabym działać długo, nie stawiam sobie żadnych ograniczeń„.

Mówiąc o przyszłości, Pecco zgadza się z Claudio Domenicalim co do faktu, że nie należy podpisywać umowy na całe życie, aby zawsze mieć motywację: „Masz rację, ja na przykład bym się nie podpisał. Chcę być pobudzony. Widzieliśmy, jak poszło z Marquezem, który przedłużył kontrakt z Hondą o cztery lata. Myślę, że najlepiej jest myśleć o dwuletnich kontraktach, aby zawsze dawać z siebie wszystko. Moja miłość do Ducati jest i tak pozostanie. Myślę, że to wzajemne„.

Wypadek w Barcelonie i rada Valentino Rossiego

Bagnaia został również zapytany o przykry wypadek, jaki miał podczas Grand Prix Katalonii, kiedy faktycznie ryzykował życie. Poszło bardzo dobrze, po tym jak niewinny Brad Binder uderzył go w nogi: „Przez dwa tygodnie – opowiada – ból fizyczny był bardzo silny. Moja noga miała każdy kolor, z wyjątkiem tego, czym powinna być, tak spuchnięta, że ​​brzydko było na nią patrzeć. Poruszanie się było problemem, ale najbardziej ograniczającym aspektem była psychika. Ludzie uważają mnie za superbohatera, ponieważ wróciłem do ścigania po kilku dniach w Misano, ale przez dwa i pół miesiąca cierpiałem z powodu wypadku w głowie. I czego potrzeba, aby wyzwolić wszystko podczas szybkiego okrążenia i wyścigu sprinterskiego, kiedy trzeba zaryzykować więcej„.

Pecco oświadczył już, że on i Ducati postanowili nie rozmawiać zbyt wiele o jego stanie zdrowia, ponieważ nie chciał wymówek. Teraz sezon ma już za sobą i ujawnia pewne rzeczy, które wyjaśniają jego stan, zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Wśród tych, którzy zawsze go wspierali, jest Valentino Rossi, który dał mu ważną lekcję: „Ciesz się rzeczami – wyjaśnia zawodnik Ducati – i nie myśl za dużo. Dlatego też myślę tylko o tych ostatnich wakacjach, a nie o zbliżających się mistrzostwach. Nie mówiąc już o dalszym„. Posiadanie dziewięciokrotnego mistrza świata jako przyjaciela i doradcy to dobra pomoc.

Zdjęcie: Instagram