Enea Bastianini został wskrzeszony podczas weekendu w Sepang, gdzie udało mu się powrócić do zwycięstw po naprawdę trudnym sezonie związanym z kontuzjami i problemami z szybką jazdą na Desmosedici GP23. Chce jak najlepiej zakończyć mistrzostwa MotoGP, mając jednocześnie nadzieję na utrzymanie swojego miejsca w oficjalnym zespole Ducati. Gdyby Jorge Martin zdobył tytuł, prawdopodobnie zostałby zdegradowany do Pramac na rzecz Hiszpana. Przywódcy Ducatisti nie zaprzeczyli takiej możliwości.
MotoGP, Bastianini: upadek i wzrost
Pochodzący z Rimini był ostatni na starcie w Tajlandii, a następnie zdołał wygrać w Malezji, a Skysport MotoGP wyjaśnił, w jaki sposób dokonał tej zmiany: „Nie wiem, czy kiedykolwiek w swojej karierze zaczynałem od końca i nie miałem żadnych problemów. Było to dla mnie dość zawstydzające. Tam zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak, nie tylko z rowerem, ale także ze mną. Coś zrobiłem źle, podejście, które nie było właściwe. Chciałem osiągnąć cel zbyt szybko, zrobić więcej, a potem dostać mniej. Cofnąłem się o krok, nie przesadzając. Przybyłem do Sepang z inną mentalnością, bardziej zdeterminowany i świadomy, że mogę dobrze sobie radzić„.
W Sepang podczas testów Pecco Bagnaia zaproponował także współpracę, co Bastianini bardzo docenił i co mu pomogło: „Peco było dobre. Bardzo sobie pomagaliśmy, szczególnie w piątek i ostatni weekend też był z tego powodu miły. Byłem szybki w zrywach, nie byłem stały. Wspólne wykonanie zmiany pomogło nam znaleźć rytm i spójność, pomogliśmy sobie nawzajem i osiągnęliśmy dobry wynik„.
Enea wyjaśniła także, jakie były najtrudniejsze momenty 2023 roku: „Było dwóch. Pierwsze nie było wtedy, gdy złamałem łopatkę, ale gdy po kilku wyścigach zauważyłem, że ramię nie pracuje i nie mogę odzyskać sił. Zmęczyłam się, nigdy nie zdarzyło mi się, żeby podczas jazdy na motocyklu zasnęło mi ramię, a zamiast tego przytrafiło się to mnie. To był pierwszy znak zapytania, martwiłem się. W Barcelonie zacząłem czuć się lepiej, ale potem znów się rozbiłem. To był drugi najcięższy moment, bo znowu się zraniłem. Spędziłam 20 dni siedząc na wózku inwalidzkim, wściekła, nie chciałam z nikim rozmawiać i nie chciałam nic robić, po prostu zostałam w domu. W tym momencie nie mogłem już zejść niżej, sięgnąłem dna. Stamtąd wszystko było prostsze, z górki. Lubiłem znowu być sobą, nawet poza torem byłem innym Eneaszem„.
Eksplozja Martina i przyszłość Ducati
Zapytano także mistrza Moto2 2020, jak się czuł, widząc tak silnego Martina w tym sezonie: „To jest rzecz, na którą cierpiałem najmniej. Nigdy nie wątpiłem, co mogę zrobić na rowerze, kiedy jestem dobry i dobrze się bawię. Jorge miał wspaniałe mistrzostwa, lepsze niż moje w zeszłym roku, był naprawdę dobry. Wierzę jednak, że bez kontuzji mógłbym zrobić to samo i być może zagrać o tytuł. spróbuję ponownie w przyszłym roku„.
Nieuniknione jest także rozmawianie o jego przyszłości, biorąc pod uwagę, że jego pobyt w oficjalnym zespole Ducati nie jest w 100% pewny, pomimo kontraktu, który potwierdza go na minusie: „Jestem spokojny, nigdy mi to nie przeszkadzało. Byłoby mi przykro, bo czuję się dobrze i mam dobre relacje ze wszystkimi. Szkoda byłoby wszystko teraz zepsuć. Przykro mi, że zaczynam od nowa w nowym zespole, chciałbym zostać. Widzimy„.
Bagnaia wypowiadała się na ten temat, stwierdzając, że odbieranie im siodł byłoby niesprawiedliwe. Bastianini mógłby jeszcze bardziej odczuwać pokusę, aby mu pomóc, biorąc pod uwagę, że stawką jest także jego przyszłość: „Dla mnie byłoby lepiej, gdyby wygrał – Przyznaje – bo wtedy byłoby trudniej coś zmienić. Pecco powiedział miłe słowa, kiedy jeszcze nie wygrałem, panuje piękna harmonia„.
Zdjęcie: Ducati Corse