Po długiej dyskwalifikacji za doping, która zmusiła go do opuszczenia MotoGP, Andrea Iannone powraca, aby rzucić sobie wyzwanie w Superbike. Nawet w najtrudniejszych dniach, gdy koniec czteroletniego zakazu był daleko, nie przestał wierzyć i teraz ten dzień nadszedł. Wsiadanie do Ducati Panigale V4R zespołu GoEleven sprawiło, że znów poczuł się prawie jak dziecko, wreszcie „The Maniac” znów jest pełnoetatowym kierowcą.
Od dyskwalifikacji do Superbike’a
Andrea Iannone uzyskał pozytywny wynik testu antydopingowego przeprowadzonego 3 listopada 2019 r. i został tymczasowo zawieszony przez FIM. Po długiej batalii prawnej Tas z Lozanny zdyskwalifikował go na 4 lata, począwszy od 17 grudnia 2019 r. W ostatnich latach nigdy nie przegapił okazji do trenowania na różnych włoskich torach, najpierw na Aprilii RSV4, a następnie na drodze Panigale V4 . W zeszłym tygodniu jechał w Jerez na Panigale V4 R z zespołu Go Eleven. W ten sposób Iannone ponownie odnalazł Ducati po pożegnaniu z MotoGP pod koniec 2017 roku, kiedy zawodnik z Vasto przeniósł się do Suzuki.
Wierzył w powrót do rywalizacji z całych sił, nawet jeśli nie było pewne, że będzie mógł to zrobić. Pozostaje pewna gorycz z powodu oderwania go od MotoGP, być może dzisiaj bez tej dyskwalifikacji nadal byłby w stawce najwyższej klasy i być może z tytułem mistrza świata na swoim koncie…”Kto wie? Może w ogóle by mnie tu już nie było„. Kim jest dzisiaj Andrea Iannone? „Dorosły chłopak, trochę bardziej dorosły, z inną świadomością, ale w środku wciąż trochę dzieckiem„ opowiada. Z pewnością jest spokojniejszą osobą niż kilka lat temu, także dzięki swojej nowej partnerce, piosenkarce Elodie. „Jeśli pytacie mnie, jak przebiega moje życie prywatne, odpowiadam, że jest tak, jak wtedy, gdy wróciłem na motocykl: świetnie. To dla mnie wspaniały moment„.
Testy w Jerez pokazały, że Andrea nadal może mieć coś do powiedzenia w mistrzostwach świata, ale musimy działać krok po kroku. Z pewnością nie będzie łatwo konkurować na równych zasadach z gigantami Bautistą, Reą i Razgatlioglu. Pierwsze wrażenia są jednak dobre.
Iannone i mistrzostwo MotoGP
W przyszłym roku Marc Marquez również będzie częścią rodziny Ducati…”Natychmiast wywoła to chaos, już na pierwszym wyścigu będziemy na miejscu. To jego sposób na bieganie, taka jest prawda„. Zobaczymy kilka pięknych…”W Ducati mają doświadczenie i jeśli Marquez przesadzi, będzie to na jego szkodę. To prawda, że może być mocny – dodał Iannone –, ale to nie będzie łatwe„. W walce o tytuł MotoGP pomiędzy Francesco Bagnaią i Jorge Martinem nie widzi faworytów. „To dwaj twardzi goście, to będzie walka do końca. Pecco broni tytułu, ciąży na nim większa presja i odpowiedzialność. Życie Martina jest trochę łatwiejsze, gdyby wygrał prywatną drużyną, przeszedłby do historii. I to go wywyższa„.
Zdjęcie: IA29/Davide Dilorenzo