Roberto Mercandelli odwraca stronę. Po długiej karierze w CIV Supersport, w przyszłym roku po raz pierwszy wystartuje w Superbike z Broncos, aktualnym zespołem mistrzów Włoch w tej kategorii. Trzydziestolatek z Lombardii był jednym z faworytów CIV SSP NG w 2023 roku, ale los się od niego odwrócił. Było mnóstwo niefortunnych epizodów wszelkiego rodzaju. Następnie doznał kontuzji pleców w Mugello i musiał opuścić rundę Imola. W przeszłości Roberto Mercandelli startował już w biegu na 1000 m, ale w 2016 r. w Superstock i nigdy w Superbike. W ostatnich latach stał się jednym z wzorcowych zawodników CIV Supersport, regularnie zbierając zwycięstwa i podia.
Roberto Mercandelli, po pierwsze, jak się masz?
„Dobrze wracam do zdrowia po kontuzji. Rozpocząłem rehabilitację i treningi. Szczególnie ważne będą zimowe przygotowania pomiędzy zmianą kategorii a mistrzostwami, które rozpoczną się miesiąc wcześniej niż w 2023 roku.
Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do CIV Superbike?
Po wypadku w Mugello zadawałem sobie różne pytania dotyczące przyszłości i myślałem nawet o zaprzestaniu ścigania się. Sezon był bardzo pechowy i nie miałem już odpowiedniej motywacji, aby kontynuować karierę w Supersport. Nadszedł czas na ważny punkt zwrotny. Chciałem nowych wyzwań i jestem bardzo szczęśliwy, że przybyłem do Superbike z zespołem mistrzów Włoch i prawdopodobnie najlepszym motocyklem w mistrzostwach. Jestem bardzo zmotywowany do rozpoczęcia tej przygody.”
Jakie są twoje ambicje?
„Zmierzę się z CIV Superbike bez żadnej presji, ale stopniowo. Jeśli w pierwszym roku udałoby mi się ukończyć mistrzostwa z jakąś piątką, byłby to już doskonały wynik, ale w przyszłości chciałbym się rozwijać i iść do przodu. Mam nadzieję, że pewnego dnia stanę się referencyjnym kierowcą w CIV Superbike, tak jak to robiłem w Supersport.”
Kiedy zrobisz pierwsze testy?
„Nie zdefiniowaliśmy jeszcze programu, ale mam nadzieję, że w lutym pojadę do Walencji i wtedy zobaczymy, czy będzie można to zrobić bezpośrednio na motocyklu CIV lub jednym z moich treningowych Ducati”.
Zdjęcie społecznościowe