Z Manuela Pecino/motosan.es
Gino Borsoi, Team Manager zespołu Pramac Racing, w naszym wywiadzie na temat sytuacji zespołu podzielił się swoimi doświadczeniami i opiniami. W tej rozmowie Borsoi wyjaśnił swój punkt widzenia po przybyciu do Pramac i opowiedział o różnicach między swoimi dwoma zawodnikami.
Lodziarz stopił się.
„W niedzielę po wyścigu całkowicie się roztopił z powodu temperatury w Tajlandii, ale po spektakularnym wyścigu, w którym uczestniczyli ich trzej i cóż, wszyscy goście MotoGP. Byłem bardzo szczęśliwy, wydawało się, że wygraliśmy już wszystko. Prawda jest taka, że całe napięcie panujące przez te trzy tygodnie z rzędu nieco opadło, wraz ze wszystkim, co wydarzyło się podczas pierwszego wyścigu w Indonezji, a potem w Australii. Być z powrotem na czele i wygrywać, kończąc spektakularny weekend, taki jak ten, który Jorge zrobił w Tajlandii… To było prawdziwe wyzwolenie”.
Gino Borsoi, pierwszy rok w Pramac Racing po ponad 15 latach w Team Aspar
„Zespół Jorge [Martinez] to wciąż mój dom, nawet jeśli nie jestem z nimi, to tak, jakbym nadal tam był. Łatwo powiedzieć, że 17 lat to były najlepsze lata w moim życiu jako Team Managera. W tym roku przeniosłem się do Pramac i dobrze czuję się w zespole, którego nie znałem, z wyjątkiem kilku mechaników, z którymi miałem już do czynienia. Znalazłem się w zupełnie nowej sytuacji. To tak, jakbyś opuścił swoją strefę komfortu: w zespole Jorge miałem wszystko pod kontrolą, znałem wszystkich.
Nie mówię, że zespół szedł bezwładnie, bo tak nie jest, bo każdy rok jest inny, ale wszystko układało się bardzo dobrze. Co więcej, rezultaty były i nadal są. W Pramac mam wiele oczekujących zadań, które odkryłem już pod koniec poprzedniego roku, nowe rzeczy, które chciałem zrobić, nowe rzeczy do wdrożenia i ulepszenia. Ale adaptacja do zespołu i ludzi była bardzo szybka i spektakularna. Znalazłem grupę przyjaznych ludzi, z którymi pracowało się bardzo dobrze i dzięki którym wszystko było dla mnie łatwe.
Czy Gino Borsoi przybył, aby rozwiązać problem?
„Nie chcę rozwiązywać problemu, nie lubię rozmawiać o tym, co wydarzyło się rok wcześniej i nie wiem, jak wyglądała sytuacja. Prawdą jest jednak, że Ducati już mnie zapytało, czy chcę być częścią tego projektu, aby choć trochę pomóc im w utrzymaniu statusu zespołu. Nie można zapominać, że od lat wygrywali jako najlepsza niezależna drużyna. Krótko mówiąc, nie było to tak proste, jak można sobie wyobrazić: chociaż projekt był bardzo interesujący, opuszczenie Jorge nie było łatwe, ale z tej strony miał ważne wsparcie ze strony Ducati. Szczególnie trudno było mi opuścić rodzinę, którą był Jorge, ale dla mnie te trzy kategorie są ważne, nie ma żadnej różnicy. Oto rezultat.”
Ważne jest, aby stworzyć miłą atmosferę wewnątrz pudełka.
„To główna cecha, którą lubię mieć w zespole. Zarówno w drużynie Jorge, jak i w tej, myślę, że na padoku trochę wyróżniamy się dobrą atmosferą. To prawda, że wyniki bardzo pomagają, ale nawet gdyby ich nie było, środowisko nadal byłoby dobre. Wraz z aspektem technicznym jest to klucz do uzyskania wyników: można mieć dobry rower lub dobrych jeźdźców, ale jeśli zabraknie tego aspektu, trudno będzie osiągnąć dobre wyniki. Często ludzie nie przywiązują do tego dużej wagi, ale ja stawiam to na tym samym poziomie, co aspekt techniczny.
Menedżer zespołu Pramac Racing wyjaśnia wszelkie drobne nieporozumienia, które mogą wyniknąć
„W końcu jesteśmy rodziną, spędzamy razem wiele dni. Jeśli spojrzymy na kalendarz, coraz częściej pojawiają się trzy kolejne weekendy, takie jak właśnie zakończone. Im lepiej się znamy, tym lepiej, bo gdy ktoś potrzebuje pomocy, musimy tam być, jakbyśmy byli prawdziwą rodziną. Są tarcia, są momenty złości, ale to normalne, szczególnie przy „sopranie”. Może nie pierwszy tydzień, bo każdy da sobie radę na spokojnie, drugi już zaczyna się komplikować, a gdy nadchodzi trzeci, zaczynają się pierwsze tarcia. Na przykład w Tajlandii już w dniu, w którym złożyliśmy pudełko, doszło do bójek, w rzeczywistości prawie nic, ale jest to całkowicie normalne. Prawdę mówiąc, poszedłem porozmawiać z Jorge i Nico Terolem, aby zobaczyć, jak się sprawy mają, i Nico powiedział mi, że miał problemy z mechaniką.
Gino Borsoi opowiada o Paolo Campinotim
„Paolo Campinoti to wyjątkowa osoba: bardzo miły, bardzo zabawny, jest ojcem tego wspaniałego zespołu. W każdej chwili można z nim porozmawiać i zapytać o różne rzeczy. Jest osobą bardzo otwartą i gotową pomóc każdemu, kto miał problemy na przestrzeni lat lub w pierwszym roku w zespole. Nigdy nikogo nie opuszcza i zawsze chce każdemu pomóc, zwłaszcza w trudnych chwilach. Faktycznie, w czasie pandemii zadzwonił do nas i powiedział: „Nie martw się, pensje dotrą”. Przejął odpowiedzialność za okres pandemii i wspierał swoich ludzi, nadal płacąc wszystkim mechanikom, jakby to był normalny rok. Mało tego: na początku ubiegłego roku mechanik doznał kontuzji podczas jazdy motocyklem na torze Mugello i przez cały sezon nie mógł wystartować z powodu poważnej kontuzji. [Campinoti] w dalszym ciągu przetrzymywali go w ośrodku, płacąc mu pensję tak, jakby pracował”.
Dwóch bardzo różnych pilotów: nadpobudliwy Martin i Zarco, wyjątkowy chłopak
„Powiedziałbym, że to dwa różne wszechświaty. Z Zarco, mimo że wszyscy nazywali go bardzo dziwnym człowiekiem, w tym roku nawiązałam naprawdę wyjątkową więź. Może dlatego, że nikt nigdy nie był tak blisko niego. Dużo rozmawialiśmy, nie tylko na torze, ale także poza nim, lub kiedy byliśmy w domu, oceniając trochę to, co zostało zrobione, próbując lepiej zaprezentować rzeczy… Bardzo się ze mną otworzył, spodobało mi się to od początku chwili i wszystkiego. Wcielił w życie to, co mu doradziłem, co bardzo mnie uszczęśliwiło. Wszyscy zawsze uważają ją za bardzo dziwną osobę, ale to zależy od sposobu, w jaki wchodzisz do jej świata i rozmawiasz z nią.
Mechanicy mówią, że to już nie ten sam Zarco co w poprzednich latach, to bardzo rozważna osoba, bardzo powolna, bardzo spokojna. Cóż, jest pilotem i jak wszyscy piloci, łącznie ze mną, potrafi czasami zachowywać się dziwnie. Po drugiej stronie jest Jorge, który nie może usiedzieć ani na sekundę w garażu czy restauracji: to część jego stylu życia. Oprócz tego, że jest fenomenem, co demonstruje na torze: mam z nim także doskonałe relacje, stale rozmawiamy. Niedawno rozmawialiśmy na WhatsAppie, po wielu rozmowach na początku roku, aby zdecydować, jak dobrze zaplanować ostatnią część Pucharu Świata. Dałem mu nawet kilka rad, które pomogły mu się poprawić, ale to diabeł tasmański, wichrzyciel”.
Gino Borsoi i rady dla Jorge Martina
„Nie jestem już kolarzem, nie mam już tego wyczucia w stosunku do roweru, a on z pewnością wie dużo więcej ode mnie o tym, co musisz zrobić na rowerze, o informacjach zwrotnych, jakie ci daje. W tym roku próbowałem trochę więcej trenować: przeczytałem książkę o psychologii sportu, a także rozmawiałem z psychologiem sportu, aby poprawić swój sposób nawiązywania kontaktu z zawodnikami. Myślę, że rolą menadżera zespołu jest raczej pomaganie im psychicznie, gdy moment nie jest dobry. Trzeba wiedzieć, jak zareagować, trzeba wiedzieć, jak mówić, słowo wypowiedziane dobrze lub źle wszystko zmienia. Myślę więc, że musimy także zacząć uczyć się psychologii i uczyć się, jak rozmawiać z kierowcami. Od lat rozmawiam z młodymi ludźmi, co jest dużo łatwiejsze, ponieważ postrzegają cię jako „guru”. Ale kiedy pojawia się MotoGP, masz zawodnika, który jest już przeszkolony i wie, więc nie ma mu wiele do wyjaśnienia. Jedyne, co możesz zrobić, aby go wesprzeć, to rozmawiać z nim we właściwy sposób, gdy pojawią się problemy.
Jorge Martin poprawił swoją regularność
„Prawdę mówiąc, takie było podejście na początku sezonu z Jorge. Powiedziałem mu, że da radę Polak, w sobotę jesteś szybki, bardzo dobry, pójdziesz spać szczęśliwy. Ale to na nic, jeśli nie masz bazy, która pozwoli ci utrzymać tempo pozwalające walczyć w wyścigu. Powiedziałem mu więc, żeby cofnął się o krok i postarał się ciężej pracować przed wyścigiem. Być może położymy nieco większy nacisk na pracę nad ustawieniami i posiadanie bardzo zrównoważonego motocykla, a jeśli stracimy trochę prędkości w kwalifikacjach, nic się nie stanie. Wszystko krok po kroku, a gdy znajdziemy w wyścigu taką spójność, ponownie spróbujemy być szybcy w kwalifikacjach. Myślę, że już to widzieliśmy.”
Czy w garażu Pramac panuje ciśnienie?
„Nie czujemy presji: świetnie się bawimy, mamy niesamowity sezon. Wyniki są niesamowite, pozostaje nam tylko być dumni i szczęśliwi. Co więcej, jeśli od teraz do końca roku będziemy mogli walczyć z oficjalnym zespołem o coś większego, niech tak będzie. Jednak to oni muszą starać się bronić mistrzostwa świata i honoru oficjalnej drużyny.”
Zdjęcie: Social-Gino Borsoi
Oryginalny artykuł na motosan.es