MotoGP, Pramac rzuca wyzwanie Ducati: „Gotowi do walki”

Ducati zostanie mistrzem MotoGP drugi rok z rzędu, po 15 latach abstynencji od mistrzostw świata (Casey Stoner w 2007 r.). W tym roku Francesco Bagnaia będzie jednak musiał do końca zmagać się ze swoim kolegą z drużyny Jorge Martinem. Po raz pierwszy w erze MotoGP tytuł mógł zdobyć zawodnik z drużyny satelitarnej.

Pramac w stronę ostatniego sprintu

W Buriram Jorge Martin strzelił swój czwarty dublet w sezonie, po Sachsenringu, Misano i Motegi. Różnica punktowa od czołówki rankingów została zmniejszona do 13, a pozostały już tylko trzy Grand Prix. W Pramac Racing zrobili duży krok naprzód, zarówno w boksach, jak i na torze, dzięki „Martinatorowi”, który był w stanie nabrać większej spójności i szybkości po kontuzjach z poprzednich lat, które zmusiły go do opuszczenia toru przez jakiś czas. czas. Dzieje się tak również dzięki przybyciu menadżera zespołu takiego kalibru jak Gino Borsoi, który jest w stanie wypełnić pustkę pozostawioną przez Francesco Guidottiego dwa lata temu.

Nawet jeśli wolą nie rozmawiać o tytule MotoGP, nie można zaprzeczyć, że zespół prowadzony przez Paolo Campinotiego naprawdę w niego wierzy. „Myślę, że Jorge jest obecnie zdecydowanie jednym z najszybszych zawodników na torze. Pokazał niesamowitą szybkość. On jest gotowy do walki, my jesteśmy gotowi do walki„, Gino Borsoi powiedział Speedweek.com. „Mamy wszystko, kierowcę i motocykl, a Ducati zawsze nam pomaga. Nie potrzebujemy niczego więcej. Może po prostu brakuje nam odrobiny doświadczenia, które oczywiście ma oficjalny zespół, ponieważ w zeszłym roku zdobył mistrzostwo świata z Pecco„.

Marzenie o mistrzostwie świata

Jorge Martinowi o włos zabrakło awansu do oficjalnego składu na korzyść Enei Bastianini, która w sezonie 2023 odniosła cztery zwycięstwa. Pochodzący z Madrytu zawodnik chce pokazać, że to miejsce mu się należało… a to nie znaczy, że może to zrobić”. nie wygramy go od przyszłego roku, w przypadku zwycięstwa w Pucharze Świata. Co więcej, Pramac Racing nie tylko bierze udział w wyścigu o tytuł kierowcy, ale także prowadzi w klasyfikacji zespołowej. „To jest jak sen, może prędzej czy później obudzę się i naprawdę zrozumiem, co zrobiliśmy do tej pory. To już niesamowity sezon„, kontynuował Gino Borsoi.

Los prawie na pewno rozstrzygnie się w rundzie finałowej w Walencji, a cała presja spoczywa na fabrycznym zespole Ducati. „Teraz wszystkie nasze wysiłki skupiają się na jak najlepszym zakończeniu sezonu„.

Zdjęcie: Pramac Racing