W GP Australii Fabio Di Giannantonio stanął po raz pierwszy na podium w MotoGP w bardzo delikatnym momencie dla swojej przyszłości zawodowej. Zawodnik Ducati Gresini pokonał Brada Bindera i Jorge Martina na ostatnim okrążeniu i zajął trzecie miejsce. Tydzień marzeń rzymskiego chorążego, który sześć dni temu w Indonezji zajął czwarte miejsce, nawet jeśli jego pobyt w najwyższej klasie w 2024 roku pozostaje pod dużym znakiem zapytania: „Obecnie jestem bezrobotny– mówi trochę przygnębiony.
Pierwsze podium w MotoGP
„Diggia” wskoczył na trzecie miejsce na swoim Ducati GP22 po 27 okrążeniach. Zwycięstwo było w zasięgu ręki, ponieważ strata do zwycięzcy Johanna Zarco wynosiła zaledwie 0,477 sekundy. Długo oczekiwany występ po trudnym debiucie w MotoGP w 2022 roku i równie skomplikowanej pierwszej połowie 2023 roku. „Kiedy stanąłem na podium, byłem niesamowicie szczęśliwy. Zachciało mi się płakać, chociaż tak nie było – wyznaje Di Giannantonio po GP Australii. Poczułem w sobie naprawdę głęboką radość.” Podium nagradzające wysiłki Gresini Racing, który nigdy nie przestał go wspierać i wierzyć w niego. „Jak zawsze mówiłem, ciężko pracujemy na te chwile i teraz w końcu mi się to udało. Jestem bardzo dumny z mojego rozwoju, ponieważ wykonaliśmy w tym roku świetną robotę„.
Miejsce na rok 2024…
W niedzielę ponownie spróbuje wystartować w sprincie (spodziewanym ze względu na niesprzyjającą pogodę, oto nowe czasy) i będzie miał jeszcze cztery rundy na zdobycie wolnego miejsca w MotoGP na przyszły rok. Czas ucieka, a najnowsze doskonałe wyniki mogą nie wystarczyć. Na jego miejscu będzie Marc Marquez…”Ostatnie okrążenie było naprawdę szalone. Byliśmy razem na 4. miejscu, próbowałbym wygrać, ale Jorge i Pecco byli w środku, więc nie chciałem wszystkiego zepsuć… Po przekroczeniu linii mety bardzo krzyczałem. To był niesamowity moment. Ale tak naprawdę uświadomiłem sobie to dopiero, gdy przybyłem do parku zamkniętego i mogłem świętować z zespołem. Zrobię wszystko, aby być tam w 2024 roku„.