To mógł być dzień chwały dla Mavericka Vinalesa. Doskonały start i zwycięskie wyprzedzanie w kilku zakrętach pozwoliły mu objąć dowodzenie w MotoGP Sprint, z zamiarem powrotu na podium po raz pierwszy od GP Katalonii. Jednak marzenie o historycznym zakończeniu trwało tylko połowę wyścigu, aż do przybycia Martina, Mariniego i Bezzecchiego. Ale co się stało? Na nieszczęście dla Vinalesa była to kwestia opon, zwłaszcza tylnych, które niespodziewanie spadły, co postawiło go w poważnych trudnościach i uniemożliwiło mu zareagowanie przed trio Ducati. Chorąży Aprilii zajmuje gorzkie 4. miejsce, obiecując wznowienie ataku w długim wyścigu w niedzielę.
Wyścig przetrwania
Wenecki dom będzie się prezentował w ten indonezyjski weekend. Szczególnie Maverick Vinales i Aleix Espargaro wykonali pierwszy, ważny krok w kierunku dobrego wyniku w wyścigu: pole position przypadło Luca Mariniemu, ale duet Aprilia zajął pierwsze miejsce w pierwszym rzędzie, gotowy do rywalizacji w wyścigu. Sprint drugiego zawodnika od razu jednak skomplikował się po kiepskim starcie, a potem wypadku z Binderem, więc wszelkie nadzieje pokładano w Vinalesie, który znakomicie wystartował i objął prowadzenie. Jednak po sześciu okrążeniach coś zaczyna iść nie tak. „Zniszczona tylna opona” – powiedział jeździec nr 12, jak donieśli koledzy z Motosan. „Musiałem wziąć udział w wyścigu o przetrwanie. Gdyby trwało to kolejne okrążenie, wyprzedziliby mnie, nie zostało mi już nic. Quartararo 5. był zaledwie 4 dziesiąte sekundy od niego, ale Di Giannantonio, Bastianini i Bagnaia również nie byli daleko w tyle. Mogło być jeszcze gorzej, ale biorąc pod uwagę pierwszą część wyścigu, wyraźnie widać, że czwarte miejsce jest bardzo ciasne dla kolarza Aprilii.
Vinales szuka odkupienia
Hiszpański kierowca stara się patrzeć na pozytywne strony, takie jak start. „Wraz z tym w Montmelo był to jeden z moich najlepszych” – podkreślił. Ale jednocześnie pojawia się nuta złości. „Chcę zwyciężać, jestem głodny zwycięstw” w rzeczywistości rządził Maverick Vinales. Nie brakuje pochwał dla pracy zespołu, ale przyznaje też, że Ducati jest wciąż o krok do przodu, nie tylko jeśli chodzi o motocykl, ale także pod względem zawodników. Nie oznacza to jednak, że dzisiejsze czwarte miejsce w sprincie pozostawiło w jego ustach niesmak, biorąc pod uwagę, że nie był w stanie się obronić. Vinales nie może się doczekać niedzielnego wyścigu i chce spróbować jeszcze raz. „Muszę zacząć od nowa, tak jak dzisiaj, wtedy dam z siebie wszystko, starając się wystartować tak jak w pierwszej części dzisiejszego wyścigu, a także pomyślę o oszczędzaniu opon. Ale jako kierowca lub pod względem prowadzenia jestem tam, wśród najlepszych” – podsumował.
Zdjęcie: Social-Maverick Vinales