Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.

Moto3, Luca Lunetta pokazuje pazury „Wynik na wagę złota”

Problemy w kwalifikacjach, powrót na pełny gaz, podium. Luca Lunetta w Aragonii dał z siebie wszystko i zajął drugie miejsce, co jest wiele warte. Nie tylko ze względu na sam wynik (17. w kwalifikacjach, potem 15. z powodu innych kar, aż do P2), ale także klasyfikację generalną Moto3 FIM JuniorGP, biorąc pod uwagę, że awansował na 2. pozycję za nowym mistrzem Anioła Piquerasa.

Deklarowanym celem jest ukończenie zawodów jako wicemistrzostwo przed skokiem do mistrzostw świata, co stanowi kolejny impuls motywacyjny dla Lunetty, która po bardzo długiej przerwie znów ma świetny start. Teraz musimy potwierdzić siebie w dwóch ostatnich wyścigach w Walencji, ale jest czas, aby o tym pomyśleć. Po weekendzie na MotorLand rozmawialiśmy z 17-letnim Romanem z AC Racing, oto co nam powiedział.

Luca Lunetta, zacznij od podium! Opowiedz nam o swoim weekendzie w Aragonii.

To był prawie idealny weekend. Od czwartkowego treningu zawsze byliśmy szybcy, od razu znaleźliśmy odpowiednie dopasowanie i znaleźliśmy się w pierwszej trójce. Niestety w kwalifikacjach nie poszło nam najlepiej, mieliśmy trochę pecha.

Dopiero 15. miejsce na starcie. Co się stało?

Nawet sami byliśmy szybcy, ale ostatecznie zorganizowaliśmy się w inny sposób: Roulstone z Aspar przyszedł poprosić mnie o wspólne ustalenie strategii, a następnie o wejście i wzajemne przyciąganie się, aby uzyskać jak najlepszy czas. Ale na pierwszym okrążeniu miał problem techniczny, wróciłem do garażu i w połowie kwalifikacji wróciłem na tor. Niestety nie znalazłem swojego miejsca, mieliśmy mały problem z Piquerasem i poślizgnąłem się na najszybszym okrążeniu. Mógłbym postawić się w drugim rzędzie…

Ale nadchodzi wielki powrót.

Wyruszyłem w pełni naładowany, bardzo napompowany i przede wszystkim świadomy, że jestem szybki. Byłem bardzo pewny, że uda mi się wcześnie wstać i walczyć o zwycięstwo. Po około trzech okrążeniach byłem już na czele! Od tego momentu brałem udział w wyścigu z Piquerasem i innymi zawodnikami w grupie. To wynik na wagę złota, teraz w klasyfikacji generalnej zajmujemy także drugie miejsce.

Czy możesz wyjaśnić szczegółowo ostatnie okrążenie?

Przyglądałem się Piquerasowi: myślałem, że na długiej prostej wyjadę drugi i choć z pewnością nie byłoby to łatwe, spróbuję go wyprzedzić podczas hamowania. Kiedy jednak Cruces wyprzedził mnie w wariancie przed prostą, trochę pokrzyżował moje plany, więc stamtąd zająłem trzecie miejsce i złapałem Crucesa, ale Carraro rozwalił nas na prostej. Potem wsunął się tuż przede mnie, więc musiałem trochę przymknąć przepustnicę i Cruces ponownie mnie wyprzedził. Jednak w ostatnim zakręcie wyszedłem silniejszy i zająłem drugie miejsce.

Luca Lunetta, mówiłeś o spokoju: jak bardzo pomógł transfer na Mistrzostwa Świata 2024?

To była wyjątkowa, szczególna emocja, która bardzo mnie obciążała także w życiu codziennym. Zawsze wstaję każdego dnia, aby iść na trening, ale to dodatkowa motywacja i dzięki temu jestem spokojniejszy. Coś, co zabrałem ze sobą na weekend wyścigowy w Aragonii i muszę powiedzieć, że praca wykonana z zespołem była wyjątkowa.

Zacząłeś także od wrześniowych testów na tym torze.

Tam udało nam się naprawić motocykl, właściwie w czwartek weekendu wyścigowego od razu pojechałem szybko. W czwartek wprowadziliśmy tylko kilka poprawek, a potem motocykl zawsze pozostał taki sam. Zespół przyniósł kilka aktualizacji na tę rundę, a ja miałem bardzo świeży motocykl, zwłaszcza silnik: chodził mocny i mniej ucierpieliśmy zarówno na prostych, jak i podczas przyspieszania, to się liczy. Brakowało nam tylko trochę do oficjalnych drużyn, ale tym razem też się broniliśmy: jedna dziesiąta za mistrzem Piquerasem, dużo rzeczy!

Luca Lunetta, jaką ocenę sobie wystawiasz po tym weekendzie?

Dałbym sobie 9,5 za mały błąd, który popełniłem w kwalifikacjach, powiedzmy, że mogłem go uratować. Właściwie przeprosiłem zespół, do tego momentu wykonywaliśmy niesamowitą robotę. Ale wynagrodziłem to w niedzielę! Jednak w wyścigu daję sobie 10: trudno było wygrać, motocykl Piquerasa był naprawdę mocny. Ale w Walencji spróbujemy jeszcze raz.

Tak duże oczekiwania co do ostatniej rundy.

Chcę zwycięstwa! Nie dotarło w ten weekend, ale jestem pewien, że tak się stanie. W każdym razie głównym celem jest zajęcie drugiego miejsca w Mistrzostwach Świata Juniorów, więc nadal musisz zachować spokój i zawsze przynosić punkty do domu.

Czy myślisz już o pierwszych próbach światowych?

Tak, nie mogę się doczekać! Najpierw muszę zacząć od dobrej zabawy, a to ułatwia wszystko. Wiem, że podążają za mną Marco Grana i Paolo Simoncelli, potem poznałem też chłopaków z zespołu i wszyscy są dobrymi ludźmi. Mam nadzieję, że testy w Walencji wypadną dobrze! Najważniejsze będzie jednak to, żeby być gotowym na rok 2024.