Michele Pirro poważnie naraził na szwank wyścig o tricolor Superbike, doznając katastrofalnego upadku na ostatnim zakręcie pierwszego wyścigu (tutaj aktualności i ranking). Apulijski kierowca wstając, ryzykował potrąceniem przez nadjeżdżających zawodników, ale wszystko skończyło się dobrze. Dziś o 14:30 w wyzwaniu „wszystko albo nic” będzie musiał za wszelką cenę wygrać, mając nadzieję, że ktoś stanie między nim a liderem rankingów Lorenzo Zanettim, który zaczyna z 8-punktową przewagą . Samo zwycięstwo nie wystarczy, rodak z Brescii nadal byłby mistrzem Włoch, zajmując drugie miejsce. Będzie to elektryzujące wyzwanie, porównywalne z pierwszym meczem, który zapewnił wspaniałe widowisko.
Michele, za dużo błędów
W tej edycji CIV Superbike Michele Pirro wygrał siedem wyścigów z jedenastu, ale ryzykuje słoną zapłatą za błędy popełnione w Vallelunga, Misano i tutaj, w Imola. Trzy wypadki, które ważą jak głazy w rankingu prowadzonym przez niezawodnego Lorenzo Zanettiego. Pochodzący z Brescii wygrał tylko dwa razy, ale zawsze stawał na podium: 11 razy w 11 wyścigach. Na Imola, torze, który szczególnie mu odpowiada, „Zorro” również pokazał swoje pazury, odpowiadając cios za ciosem na ataki rywala. To był wyjątkowy pojedynek. Nie możemy sobie wyobrazić, co wydarzy się w decydującym meczu.
„Nie jesteśmy panami swojego losu”
Na koniec Michele Pirro przeprosił drużynę Barni, pancernik CIV, w przypadku którego istnieje ryzyko, że bramka zniknie tuż przed linią mety. „Przepraszam zespół, popełniłem w tym sezonie pewne błędy, za które płacimy.” lakonicznie skomentował kierowca z Apulii, dziewięciokrotny mistrz Włoch. „Teraz jest to bardzo trudne, ponieważ nie jesteśmy już panami swojego losu. W ostatnim wyścigu, jak zawsze, ścigamy się po zwycięstwo. I zobaczmy.” Marco Barnabò, właściciel Barni Racing, stara się patrzeć na to z optymizmem. „Wyścigi kończą się po fladze z szachownicą, widzieliśmy to w wyścigu 1, ale mistrzostwa również kończą się po fladze z szachownicą. Zakaszmy więc rękawy i pomyślmy o decydującym spotkaniu.”