Kurtyna opada na Grand Prix Motegi, a przyszłość Marca Marqueza pozostaje zagadką do tego stopnia, że stała się przedmiotem ironii i żartów na padoku MotoGP. Mistrz Hondy musi znosić nie tylko ciągłą presję prasy, ale także zaczepki swoich kolegów, którzy z wielką uwagą śledzą wszelkie wieści rynkowe. Ewentualny ruch ośmiokrotnego mistrza świata może zaważyć na losach kilku zawodników w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Podium i pożegnanie z Markiem Marquezem?
Japoński weekend był słodko-gorzki dla Marca Marqueza. Pozytywne, ponieważ zdobył swoje pierwsze podium w sezonie w obecności całego kierownictwa HRC i nielicznej publiczności japońskiej, która nie tylko nie zapełniła trybun na Motegi, ale ucierpiała z powodu frekwencji – na trybunach było zaledwie 41 tysięcy fanów. Z drugiej strony podium zdobyte przez mistrza z Cervery, zdaniem wielu, miało być pożegnalnym prezentem dla Hondy, kilka dni po ogłoszeniu jego ewentualnego odejścia do Gresini Racing. Następnym przystankiem będzie Indonezja, kraj pochodzenia jednego z głównych sponsorów (Federal Oil) drużyny Nadii Padovani. Z tej okazji mogło dojść do sensacyjnego oficjalnego ogłoszenia.
Żarty zawodników MotoGP
Czekając, zawodnicy MotoGP dali się nabrać na coraz bardziej ogłuszające plotki rynkowe. Na konferencji prasowej po wyścigu dziennikarze zapytali Marca Marqueza, czy trzecie miejsce może mieć wpływ na jego decyzję. „Nie, ani to podium, ani Indie, Misano czy Katalonii. Mam jasne pomysły, wiem, co musi się wydarzyć, aby podążać tą czy inną ścieżką. Można powiedzieć, że dzisiejsze podium było bardzo romantyczne, bardzo piękne„. Słowa, które wskazują na przeprowadzkę do Ducati Gresini w 2024 roku.
Ku wielkiemu zdziwieniu Pecco Bagnaia wykorzystał ciszę po odpowiedzi Marca, aby powiedzieć na głos:żegnaj, Hondo„, te słowa zaskoczyły samego Márqueza, który nie musiał długo czekać na reakcję „Nie poniewaź?„. W tym momencie aktualny mistrz Ducati kontynuował, mówiąc, że podium Motegi „Wygląda jak pocałunek Valentino„, odnosząc się do ostatniego wyścigu Rossiego na Yamasze przed przeprowadzką do Ducati pod koniec 2010 roku, kiedy pocałował swoją M1 w Walencji.
Tam i z powrotem z Crutchlowem i Millerem
Pecco nie był jedynym, który żartował na temat przyszłości Cabroncito. Podczas Fan Parade Lap, podczas którego kolarze podróżują po torze autobusem, Cal Crutchlow zapytał kierowcę Hondy, czy zna piosenkę „Should I Stay or Should I go now” zespołu The Clash, na co Katalończyk zareagował głośnym śmiech. Nawet Jack Miller nie przepuścił okazji, żeby się z niego naśmiewać. On też wsiadł do autobusu i gonił Marca Marqueza za pomocą telefonu komórkowego, mówiąc: „Mam wszystkie informacje„i pyta”Gdzie pobiegniesz w przyszłym roku?„. Odpowiedź zdobywcy trzeciego miejsca w Motegi była sarkastycznie lapidarna: „Na Twoim miejscu”, zanim zaczął się śmiać. Australijczyk również nie milczał, odpowiadając „Dam ci to i pójdę do domu„.
Foto Box Repsol