Supersport Portimao: Manzi zemsta, tym razem król Bulega kłania się

Stefano Manzi w przyszłym roku będzie miał wszystko, czego potrzeba, aby podążać tą samą ścieżką, którą ukoronował Davide Bulega. Oznacza to wznowienie całej kariery poprzez zdobycie tytułu mistrza świata w Supersport, serii podstawowej do najwyższej klasy pochodnych tej serii. W roku 24, jeśli Yamaha pomoże, wszystko wskazuje na to, że zawodnik z Romagny będzie człowiekiem do pokonania. Tymczasem w Portimao dokonał smacznej zemsty na swoim starym przeciwniku, psując świętowanie, które rozpoczęło się poprzedniego dnia wczesnym zdobyciem tytułu mistrza świata. Manzi za wszelką cenę chciał wygrać, Bulega musiał wywiesić białą flagę: co za pojedynek na ostatnim okrążeniu! Prawie przez cały dystans toczyła się gra trójstronna, ale w kulminacyjnym momencie Yari Montella wziął forhend z powodu problemów ze zmianą biegów, tracąc ster pozostałych dwóch zawodników. Trzeci stopień podium, choć mógł być, to niewielkie pocieszenie.

Poker Manzi

Dziś jest czwarte zwycięstwo Stefano Manziego w tym sezonie Mistrzostw Świata, co daje w sumie pięć zwycięstw, biorąc pod uwagę triumf, który ten sam kierowca świętował także tutaj, w Portimao rok temu. Kolejka górska w Algarve to coś dla prawdziwych jeźdźców, a ten facet zepchnięty zbyt wcześnie w zakręt przez Moto2 z pewnością taki jest. Bulega i Manzi nie kochają się (eufemizm…), rywalizacja między nimi jest bardzo zacięta i nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę, że rywalizują ze sobą od czasów minibike’ów. Ostatnie okrążenie było dla mocnych serc. Po przewidywalnej potyczce na początku pierwszego zakrętu Bulega wykonał niesamowity manewr wyprzedzania na zjeździe, umieszczając Panigale V2 w środku. Manziego tam jednak nie było i w grze mieszanej mocno zaatakował, znajdując odpowiednie otwarcie. Od tego momentu aż do mety drzwi pozostały zamknięte: dobry występ!

Zdjęcie: Instagram