Marco Bezzecchiego od lidera MotoGP Francesco Bagnaii dzielą 44 punkty. W siedmiu wyścigach nadal trwa atak na tytuł mistrza świata, także dzięki mistrzowskiemu występowi na torze w Indiach kilka dni temu. Kierowca Mooney VR46 Racing Team przekroczył w tym sezonie wszelkie oczekiwania, zdobywając trzy zwycięstwa i cztery miejsca na podium, nie licząc zwycięstwa i czterech podium w Sprintach. Celem Motegi jest dalsze zmniejszenie dystansu do aktualnego mistrza i dalsza realizacja największego marzenia w jego karierze.
Bezzecchi może marzyć o wielkich rzeczach
Prawdziwy cyklon uderzył w mistrzostwa 2023, nazwane na cześć Marco Bezzecchiego. Życzliwość, szybkość, upór to cechy, które wyróżniają ucznia Valentino Rossiego, który zwycięstwem w Buddh potwierdził, że należy do najlepszych w najwyższej klasie. Nawet z Ducati z poprzedniego roku. Dzięki swojemu trzeciemu zwycięstwu w MotoGP jest jednym z dziewięciu zawodników, którzy zwyciężyli więcej niż dwukrotnie na pokładzie Desmosedici GP (wraz z Capirossim, Stonerem, Dovizioso, Lorenzo, Bagnaią, Bastianinim, Millerem i Martinem).
Podczas japońskiego weekendu Bezzecchi spróbuje wykorzystać ten magiczny moment, aby wywrzeć presję na wyprzedzających go w rankingach: Martina i Bagnaię. „Jestem bardzo zmotywowany, ale musimy w dalszym ciągu dbać o każdy szczegół tutaj, w Motegi, aby móc walczyć w najsilniejszej grupie i mieć dwa dobre wyścigi.„, powiedział trzeci zawodnik Mistrzostw Świata. „Bardzo lubię Japonię, fanów, atmosferę i Twin Ring, jeden z moich ulubionych utworów. Tutaj zawsze byłem dość szybki i zdobyłem też swoje pierwsze podium w Moto3„.
Pokora młodego studenta
Jego przyjaciel i rywal Francesco Bagnaia również ułatwił mu wejście na szczyt po wypadku podczas niedzielnego wyścigu w Indiach. Przecież „Bez” nie ma nic lub niewiele do stracenia, presja z pewnością spoczywa na jego koledze z fabrycznego zespołu Ducati. „Nie myślę o Pucharze Świata, przed nami jeszcze długa droga. Ale oczywiście, będąc bliżej, skłamałbym, gdybym powiedział, że mi się to nie podoba– przyznał kierowca z numerem 72. „Możliwość walki z Pecco i Jorge, a także z Bradem, który również jest blisko, jest dla mnie zaszczytem, są świetnymi jeźdźcami„.
W ostatnim sprincie mistrzostw MotoGP Marco używa nierównej broni, używając GP22, który choć konkurencyjny, ma coś gorszego niż GP23 Bagnai i Martina. „Start jest inny, mają inne urządzenie. Na swój pakiet nie mogę jednak narzekać, bardzo mi się podoba. Ale może powinni mi coś dać na początek, na pewno o to poproszę– dodał uśmiechając się. Jeśli chodzi o charyzmę i życzliwość, rodak z Romagna nie ma czego pozazdrościć swoim rywalom, a niektórzy porównują go nawet do jego mentora Valentino Rossiego…”Niestety nie jestem nim. W moim wieku prawdopodobnie wygrał już 40 czy 50 GP, nie wiem dokładnie, ale na pewno dużo„.
Wspaniała biografia Jonathana Rei: „In Testa” dostępna na Amazon