MotoGP, Jorge Martin: „Apriliowie byli z innej galaktyki”

MotoGP, Jorge Martin

Jorge Martin nie mógł nic zrobić przeciwko dwóm oficjalnym zawodnikom Aprilii w wyścigu MotoGP w Katalonii, ale zebrał cenne punkty w wyścigu o tytuł mistrza świata. Różnica od Francesco Bagnaia została zmniejszona do 50 punktów, a za kilka dni wrócimy na właściwe tory w Misano. Chociaż Jorge Martin nie uległ wypadkowi podczas groźnego wypadku na początku GP Katalonii, miał kontakt z Bradem Binderem, który próbował uniknąć mistrza świata.

Wypadek i ponowne uruchomienie

Nie da się zachować zimna w obliczu okropnego odcinka, który groził trwałym zepsuciem niedzielnej imprezy MotoGP. „Byłem zszokowany, kiedy Binder przeszedł na nogi Pecco, byłem przestraszony„, powiedział 25-latek z Madrytu z drużyny Pramac. „Potem dostałem dużo oleju z roweru Bindera, dlatego cały mój rower był zaolejony. Poza tym mój wahacz złamał się podczas kolizji, co było dość dramatyczne. Na szczęście w garażu czekał na mnie kolejny rower„.

Po ponownym uruchomieniu Francesco Bagnaia nie wziął udziału, a Jorge Martin wykorzystał tę okazję i objął prowadzenie z piątej pozycji na starcie. „Dobrze zacząłem. To tutaj Ducati znacznie poprawiło się w ciągu roku w porównaniu z KTM„. Niedługo potem dogonił go jednak fabryczny duet Aprilia, Maverick Viñales i Aleix Espargaró, nie pozostawiając mu żadnego marginesu zwycięstwa. Zamiast tego musiał się bronić przed Miguelem Oliveirą, któremu udało mu się wyrwać w trakcie wyścigu. Dzięki 16 punktom zdobytym za trzecie miejsce Martin zmniejszył swoją stratę do czołówki MotoGP do 50 punktów. Ma teraz 21 punktów przewagi nad Marco Bezzecchi, który zajmuje trzecie miejsce w tabeli.

Martin poddaje się Aprilias, ale patrzy na Mistrzostwa Świata

Montmelò ponownie potwierdziło się jako poligon podbojów dla firmy z Noale, podczas gdy dla Ducati Desmosedici nie jest to przyjazny tor. „Dziś Aprilii nie dało się pokonać, były w innej galaktyce, ale powoli przez weekend nadrabiałem nad nimi przewagę – kontynuował Hiszpan. Do mety zabrakło mi niecałe trzy sekundy, co oznacza, że ​​za każdym razem jestem lepszym kierowcą i mamy u boku lepszy zespół„.

Po katalońskim weekendzie marzenie o objęciu tronu mistrzostw świata staje się możliwe, nawet jeśli tor Misano, na którym będzie się ścigał w najbliższy weekend, nie będzie dla niego szczególnie sprzyjający. Liczy więc na pozaeuropejskie tournée, które pozwoli mu jeszcze bardziej zbliżyć się do lidera Pucharu Świata. „Od czasów Jerez nie zawiodłem żadnego wyścigu… Jestem konkurencyjny, regularny, kiedy mogę, w trudnych momentach walczę o podium lub o pierwszą piątkę, a kiedy mam okazję, staram się wygrywać. Nie czułem tego uczucia od czasów Niemiec i mam nadzieję, że je odzyskam. Może nie w Misano, ale są dla mnie bardzo dobre tory i chcę je wykorzystać„.

Foto: Pramac

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?