Fani Ferrari: czy oczekują więcej niż jakikolwiek inny fan F1?

法拉利车迷:他们的期望比其他 F1 车迷更高吗?

„Od lat tak dobrze się nie bawiłem”, więc tymi słowami zapożyczonymi od Fabrizio Bentivoglio w Marrakech Express chcemy przedstawić Wam nowe mistrzostwa Formuły 1. Po pierwszym ryku silników, który miał miejsce 5 marca , zespoły walczą w każdy weekend o podium i finałowe trofeum.

Jak zwykle wszystkie oczy skierowane są na faworytów: aktualnego mistrza Maxa Verstappena, najbardziej utytułowanego kierowcę w historii Lewisa Hamiltona oraz dwóch kierowców Ferrari, Carlo Sainza i Charlesa Leclerca. W tym roku trzy stajnie są bardziej niż kiedykolwiek ożywione duchem rywalizacji. Hamilton chce ponownie stanąć na najwyższym podium, Verstappen musi udowodnić, że nie tylko miał szczęście, ale że jest najlepszy i ma najlepszy samochód, Ferraristi jednak po usunięciu różnic mają obowiązek przywieźć konia Maranello gdzie na to zasługuje.

Ciężkie stopy i kontrowersje

Świat Formuły 1 przez całą swoją historię przyzwyczajał nas do zaciekłych walk z niemożliwością wyprzedzania. Niestety wielu kolarzy poniosło konsekwencje, nawet poważne, nie mówiąc już o tym, że już ich nie ma. Trzeba powiedzieć, że kiedyś świat jednomiejscowych samochodów był dziki i zbyt ryzykowny. Tak więc nadejście nowych przepisów, nowe środki ostrożności, modyfikacje silników, a także ta obrzydliwość Halo jest bardzo dobra. Od pewnego czasu Formuła 1 jednak się zmienia. Mówimy o świecie, który stał się niezwykle techniczny, w którym jeźdźcy nie mogą już sobie pozwolić na pewne swobody. Zaowocowało to kilkoma ekscytującymi, ale mało spektakularnymi mistrzostwami.

Kilka lat temu coś się zmieniło. Coś wywróciło F1 do góry nogami w taki sposób, że entuzjaści motoryzacji cieszą się jak fani Nerazzurri z potrójnej czołówki Interu. Tym czymś jest holenderski kierowca Max Verstappen, który nagle decyduje, że czas obalić Lewisa Hamiltona i jego mercedesa z tronu. Zaczyna biec z zaciętością, przepychając się podczas wyprzedzania, a kiedy chciał, ani razu nie odrywał nogi od pedału gazu. Krótko mówiąc, kontrowersje między kolarzami powracają z dnia na dzień, kłótnie na padoku, spojrzenia pełne chęci zwycięstwa już od kwalifikacji.

Wniosek? Max Verstappen wyrywa tytuł mistrza świata 2021 z rąk brytyjskiego kierowcy Hamiltona. To triumf sportów motorowych. Wszyscy entuzjaści, z wyjątkiem oczywiście fanów Mercedesa, cieszą się z tego niezwykłego roku i powrotu brutalnych i wciągających zawodów. Teraz można się zastanawiać, co będzie za rok.

Mistrzostwa 2023

Po niezwykłym sukcesie Verstappena wszyscy na polach startowych byli gotowi dowiedzieć się, co się stanie. Niestety, wynik nie był zbyt ekscytujący, biorąc pod uwagę, że Holender zdobył również mistrzostwo świata w 2022 roku, ale tym razem bez żadnej przepychanki. Wydaje się, że Hamilton nie ma wyczucia samochodu, a Ferrari na wszelkie sposoby próbuje sobie przeszkodzić, tak jak to miało miejsce podczas pit stopu GP Holandii.

Po tym, co wydarzyło się w zeszłym roku, logiczne jest, że oczekuje się reakcji, zwłaszcza ze strony Cavallino, aby przeciwdziałać możliwej dominacji Verstappena. W tej chwili między nim a samochodem panuje niezwykłe uczucie, a na wyniki nie trzeba długo czekać, ale dopiero podczas GP Abu Zabi 26 listopada dowiemy się, kto wykonał najlepszą pracę.

Uczucie, które powraca

Ostatnie mistrzostwa świata zdołały w taki czy inny sposób rozpalić na nowo pasję publiczności do tych zawodów, również dlatego, że nadmierna moc Hamiltona jest w porządku, ale w każdym razie nie widziano żadnych potencjalnych pretendentów. Ta retrospekcja jest bardzo widoczna w mistrzostwach uniwersyteckich. Niedawno odbył się konkurs Formuła ATA dla wydziałów uniwersyteckich, w którym Uniwersytet Fryderyka II w Neapolu ze swoim zespołem Unina Corse wyróżnił się wielkimi zasługami w kategorii 1D.