Pilot, trader i twórca treści. Claudio De Stefano jest dla każdego”Włoski Czarny Jeździec”. Ma kanał na YouTubie, który w przeszłości cieszył się dużym zainteresowaniem. Wszystko zostało zatrzymane na kilka miesięcy, ale gdzie podział się „czarny pilot”? A przede wszystkim kto to jest? Pod pewnymi względami jego historia jest podobna do historii wielu dzieci, które jako dzieci zaczęły biegać i gonić za marzeniem. Claudio De Stefano zawsze miał mało środków, dużo pasji i dalekowzroczności. Los często odwracał się od niego plecami, ale on nigdy się nie poddawał.
„Urodziłem się w Rzymie 19 kwietnia 1998 roku i zacząłem ścigać się w wieku czterech lat na mini motocyklach – Claudio De Stefano mówi Corsedimoto – Następnie przerzuciłem się na pit-bike i 125 SP, uzyskując dobre wyniki w różnych trofeach. Nie mogłem uczyć się włoskiego, ponieważ byłem za młody. Potem startowałem w PreGP początkowo z Mimmo, ojcem Michela Fabrizio. Przeszedłem na Metrakit iw 2012 byłem towarzyszem Bezzecchiego, Ieraci i innych. Zimą 2013 roku, kiedy podpisywałem fajny kontrakt i miałem dostać swoją wielką szansę, doznałem poważnej kontuzji i miałem też problemy z rodziną, więc musiałem przerwać”.
Ale nie poddałeś się.
„Musiałem przestać startować, aż w 2018 roku, kiedy postanowiłem wziąć sytuację z powrotem w swoje ręce, powiedziałem sobie: mam marzenie, zaczynam od zera i muszę się tam dostać. I stąd narodziła się idea kanału na Youtube: opowiadać wszystkim o swoim życiu i moich nadziejach”.
Jak wpadłeś na pomysł nazwy „The Italian Black Rider”?
„Rozmowa z mamą. Od dziecka zawsze lubiłam kolor czarny. Wszystko zaczęło się jako gra. W międzyczasie jako pilot ponownie wystartowałem z Ohvale i świetnie się bawiłem. Poziom miał być amatorski, ale wcale nim nie był. Tymczasem w pierwszym roku kanał na Youtube bardzo się rozrósł i wtedy było jeszcze kilku kolarzy, którzy to robili. Byłem jednym z pierwszych w historii i byłem na platformie startowej”.
Czy wtedy wylądowałeś w Trofeo Malossi?
„W następnym roku zadzwonił do mnie Sandro Malossi i zaproponował powrót do ścigania się w mistrzostwach na skuterach. To było coś, co mogło mi dobrze zrobić, zwłaszcza na poziomie psychologicznym. Ścigam się na skuterach i zostaję wicemistrzem. Nigdy na nich nie jeździłem, na początku nic nie rozumiałem, ale to wciąż był rower do wyścigów. Między innymi nakręciłem filmy z wyścigów skuterów, ludzie byli ciekawi i przychodzili spróbować ich na torze. To było wspaniałe przeżycie”.
Nadchodzi rok 2020, wybucha pandemia i zatrzymujesz się. Co się wtedy z tobą dzieje?
„Tak, w 2020 roku stanąłem w miejscu, bo z pandemią wszystko było bardzo trudne. Z pomocą Pedersoliego udało mi się jednak trenować z 1000 pod kątem 2021 roku, w którym ścigałem się w MES z R1 i byłem wicemistrzem, bo musiałem przegapić wyścig z podwójnym biegiem. Następnie zrobiłem test z TCF, dzięki mojej przyjaciółce Simone Saltarelli, aw 2022 roku ścigałem się w Pucharze Dunlopa z Ducati. To był pozytywny rok, ale niestety doznałem kontuzji w Vallelunga i jesienią musiałem przejść operację barku. Ukończyłem mistrzostwa jako wicemistrz, mimo kilku ostatnich wyścigów z barkiem wymagającym operacji”.
Co teraz robisz?
„Po operacji od razu zacząłem trenować non stop. W tej chwili jestem nieruchomy, ale teraz znowu chcę biec! Chcę, absurdalny głód i tyle marzeń do spełnienia! Poszukuję zespołu do nawiązania relacji międzyludzkich i rozpoczęcia wspólnego projektu. Próbuję na wszelkie sposoby wrócić, może zaczynając od National Trophy lub innych trofeów. W tych miesiącach kanał YouTube również przestał działać, ale chcę zacząć od nowa! Jak tylko wrócę na właściwe tory, zacznę od nowa z tym projektem i z jeszcze większym rozmachem”.
