Widmo Marca Marqueza nadal krąży po padoku w Jerez, jego powrót do Le Mans zostaje przełożony, zakładając, że Tac przychyla się do opinii lekarzy. Do tego dnia Sąd Apelacyjny MotoGP powinien podjąć ostateczną decyzję w sprawie sankcji dla kierowcy Hondy. Podwójna kara za długie okrążenie została nałożona, przeredagowana i podlega odwołaniu, pozostaje w zawieszeniu niepewności. Tymczasem opuścił etapy w Argentynie, Teksasie i Hiszpanii, wywołując plotki o możliwym pożegnaniu lub zmianie zespołu.
„Niepewna” kara
Dr. Ignacio Roger de Ona jasno wyjaśnił kontuzję Marca Marqueza, wyjaśniając, że jest to „złamanie Bennetta”. Częściowo uciszył krążące plotki o mistrzu z Cervery i Hondy, która wcale nie chce stracić grota. Odwołanie od przepisanej sankcji również idzie w tym kierunku, HRC jest gotów zrobić wszystko, aby uszczęśliwić swojego asa. „Kara była słuszna, ale po dwóch dniach ją zmienili i zespół zdecydował się odwołać. Dla mnie najtrudniejszą karą jest opuszczenie trzech wyścigów z rzędu– wyjaśnił ośmiokrotny mistrz świata.
Kontakty w MotoGP
Na Le Mans spróbuje wrócić, nie można wykluczyć dalszego przełożenia jego powrotu na tor. W ostatnich tygodniach był krytykowany, najpierw za swoje manewry w wyścigu w Portimao, a potem za odwoływanie się do błędu stewardów FIM. “Kontakty się zdarzają i będą się zdarzać, miejmy nadzieję, że będzie ich coraz mniej. Ale wszyscy wielcy w historii mieli takie sytuacje, wszyscy wielcy motocyklistów mają mniej więcej tego typu doświadczenia, przejdźmy do granic możliwości„.
Marc Marquez pragnie podkreślić, że nie było jego zamiarem przytłoczenie Miguela Oliveiry, chociaż nie szuka alibi i uważa, że sankcja jest słuszna. “Nikt nie chce się rozbić i nikt nie chce złapać kolejnego jeźdźca. Ze wszystkich działań uczysz się i dlatego kiedy popełnisz błąd, musisz zostać ukarany. Przydałoby się też trochę wyjaśnić, każda akcja jest inna. Ale to motocykle, kto tego nie rozumie, znaczy, że nie widział w życiu wielu wyścigów„.
Zdjęcie: MotoGP.com
