MotoGP: katastrofa Hondy w Walencji, koniec okropnego roku

GP na Circuit Ricardo Tormo było ostatnim rozdziałem 2022 roku, o którym Hondy zapomnieli. Drugie miejsce Marca Marqueza na starcie wydawało się małym zachęcającym sygnałem, ale historia wyścigu wyglądała zupełnie inaczej. „Na lotnym okrążeniu nie jest źle, to tempo wyścigowe jest problemem” # 93 przyznało się do tego, pomimo interesujących FP4s. Ale z czterech kierowców Hondy tylko jeden zdobył kilka punktów i nie jest to Marc Marquez. On i Pol Espargaro odpadli, podobnie jak Alex Marquez, który jednak zrestartował, zajmując 17. miejsce i podwoił się. Takaaki Nakagami zdobył dwa punkty na 14. miejscu, co nie jest złe, ponieważ wracał po kontuzji. HRC nie może się jednak uśmiechać.

Honda, trzecia katastrofa w MotoGP

Rok bez ani jednego zwycięstwa domu Złotego Skrzydła. Nie jest to nawet pierwszy raz w obecnej kategorii kotek, zresztą są jeszcze dwie poprzednie. Wróćmy najpierw do 2004 r., roku Hondy RC211V powierzonej Alexowi Barrosowi i Nicky’emu Haydenowi. Sezon, w którym tylko kilka miejsc na podium: cztery dla brazylijskiego kierowcy, dwa dla jego amerykańskiego kolegi. Sytuacja, która nie powtarza się przez wiele lat, biorąc pod uwagę, że później zawsze następuje przynajmniej jedno zwycięstwo. Do 2020 roku, lepiej powiedzieć w Jerez: wraz z kontuzją Marca Marqueza zaczyna się spadek w Hondzie. Alex Marquez, debiutujący jako mistrz Moto2, ogranicza obrażenia dzięki podwójnemu drugiemu miejscu. W 2021 r. 93, mimo problemów z ramieniem, udaje się odnieść trzy zwycięstwa. Wyczyn, który nie udaje się w tym trudnym 2022 roku: 3. miejsce Pol Espargaro i P2 z mistrzem z Cervery to jedyne znaczące wyniki całego sezonu.

Marquez „wszystko albo nic”

I pomyśleć, że Marc Marquez wydawał się zdolny do walki o podium. Właściwie na pierwszych okrążeniach udało mu się zrobić niewielką przewagę razem z Rinsem, Martinem i Millerem. Sytuacja, która nie trwała jednak długo: na szóstym okrążeniu Australijczykowi udaje się go wyprzedzić, Marquez nie jest w stanie odpowiedzieć i traci grunt pod nogami, mimo prób pozostawania w uzależnieniu. “Wczoraj powiedziałem, że mierzę na podium, ale od samego początku uczucie nie było najlepsze” – powiedział Marquez, przyznając się do problemów technicznych swojej hondzie. „Wtedy, kiedy zobaczyłem, że podium się oddala, powiedziałem sobie, że muszę spróbować, wszystko albo nic”. Katastrofalny spadek na 10. z 27 okrążeń oznaczał koniec bardzo trudnego roku. 2023 zaczyna się już we wtorek: dużo trudności i zbyt wiele awarii dla chłopaków z Hondy, musimy coś zmienić, aby wrócić na szczyt. Marc Marquez już nie wystarcza, by znów odnieść sukces.

Zdjęcie: motogp.com