Od wypadku w Misano minęły ponad trzy tygodnie, ale Marco Sciutteri nadal jest hospitalizowany na oddziale intensywnej terapii w szpitalu Bufalini w Cesenie, a rokowania są zastrzeżone. “Wszystko jest, wszystko jest takie samo, nie ma żadnych wiadomości” powiedzmy z zespołu Villani Racing. Zespół Bolognese po wypadku zaktualizował nas o warunkach kierowcy (czytaj tutaj), ale dzisiaj niestety niewiele ma do powiedzenia, aby dodać do tego, co przekazał w dniach po dramacie.
Od tamtego przeklętego 2 października czekał z niecierpliwością na dobre wieści ze szpitala w Romagna, ale niestety jeszcze nie dotarły. Ich kierowca jednak nie poddaje się i walczy jak prawdziwy mistrz.
Marco Sciutteri ma 31 lat, urodził się w Mesynie, jest policjantem i od lat przeprowadza się do Bolonii do pracy. Pasjonat motocykli, od dawna jeden z wielkich bohaterów Italian Amateurs Trophy. Jego sezon się rozkręcał, a wraz z całym zespołem Villani Racing, jednej z najbardziej zgranych i zorganizowanych rzeczywistości włoskiej serii zarezerwowanej dla prostych pasjonatów, zebrał wiele wspaniałych satysfakcji.
Do wypadku doszło na drugim okrążeniu wyścigu Misano, ostatniej rundy sezonu zaliczanego do Pucharu Włoch. W tym samym wypadku zginął 27-letni Roman Federico Esposto, któremu jego przyjaciel Alberto Di Folco ma nadzieję zadedykować tytuł włoskiego Gran Turismo Sprint w najbliższą niedzielę w Mugello.
Marco Sciutteri przybył do szpitala Bufalini w Cesenie helikopterem i jego stan był natychmiast bardzo poważny. Sytuacja jest więc stabilna, czekając na aktualizacje.

